Celem tego bloga jest udostępnienie plakatów i rzadkich artykułów drukowanych niegdyś w prasie nie muzycznej PRL
sobota, 9 listopada 2024
środa, 4 września 2024
Queen – „Hot Space” (1982), Paul McCartney – „Tug Of War” (1982), Robert Plant – „Pictures At Eleven” (1982) – recenzje płyt z magazynu „Razem” z 1982 r.
Wszystkie trzy recenzje przygotował Karol Majewski. To teksty pisane na „gorąco”, więc nie wszystkie przedstawione tutaj poglądy np. o wysokim poziomie artystycznym albumu „Hot Space” grupy Queen przetrwały próbę czasu. Ale i tak całość zadziwiająco dobrze przetrwała próbę czasu.
Kiedy czytałem te recenzje mogłem tylko pomarzyć o tym, aby kiedyś móc kupić sobie te płyty (albumu „Hot Space” nie mam zresztą do dzisiaj – ale to już z innych powodów). Myślę, że podobnie było z innymi Czytelnikami magazynu „Razem”, wówczas nastolatkami, a obecnie ludźmi co najmniej w średnim wieku.
Przypominam tutaj po raz kolejny, że w tym czasie w Polsce nowo wydana zachodnia płyta winylowa kosztowała pełną miesięczną pensję ówczesnego statystycznego Polaka, czyli ok. 20 dolarów. Dzisiejsza młodzież w naszym kraju nie ma pojęcia jak biednie i trudno się żyło w okresie PRL.
wtorek, 16 listopada 2021
Bob Dylan, Queen, Oregon i Chuck Mangione - recenzje w magazynie „Razem” nr 36 z 9 IX 1979 r.
Karol Majewski do recenzji wybrał tym razem cztery albumy: dwa rockowe i dwa jazzowe. Wydawnictwa rockowe to dwa podwójne albumy koncertowe: Boba Dylana „At Budokan” (1979) i Queen – „Live Killlers”. W obu wypadkach to płyty gromadzące najbardziej udane utwory znane z twórczości obu tych wykonawców.
Nagrania na „At Budokan” pochodzą z koncertów Dylana w Japonii i Australii z lutego i marca 1978 r. Pewnym nowum w wypadku tego wydawnictwa było to, że zarejestrowane wówczas nagrania miały inne aranżacje. Z tego powodu od chwili wydania album ten był dość mocno krytykowany przez purystów za odejście od pierwotnych wersji. Ja nie uważam, że to są złe interpretacje, są po prostu inne i inność ma swój urok, bo po co wkoło grać to samo.
Z kolei album „Live Killers” (1979) nagrano podczas trasy promującej nowy wówczas album studyjny „Jazz”. Podobnie jak u Dylana znalazł się tutaj wybór najlepszych nagrań grupy z lat 70, które jednak przedstawiono w niezwykle żywiołowych wersjach. I choć zespół Queen nie grał hard rocka w stylu czystym, to jednak wiele jego nagrań, a zwłaszcza na omawianym albumie koncertowym, miało w sobie niezwykłą wręcz rockową moc.
Z tego powodu grupa Queen była wówczas niezwykle popularna wśród młodzieży, a zwłaszcza tej jej części, która interesowała się hard rockiem. Wśród nich było także wielu moich ówczesnych szkolnych kolegów – choć z określeniem, że byli moimi „kolegami” to jest może za dobrze powiedziane. Odejście od rockowego oblicza przez grupę z początkiem lat 80. bardzo rozczarowało jej dawnych fanów.
Z kolei z obu omawianych płyt jazzowych Chuck Manione był znany i lubiany także w Polsce, zwłaszcza za spopularyzowany także u nas album „Children Of Sanches” z 1978 r. Był on ścieżką dźwiękową filmu pod takim samym tytułem. Tym razem recenzowano jego album koncertowy „An Evening of Magic, Live at the Hollywood Bowl” z 1978 r.
Z kolei amerykańska grupa Oregon była i jest znana zaledwie garstce koneserów. Jej liderem był Ralph Towner, multiinstrumentalista i kompozytor większości jego repertuaru. Był to zespół jazzowy, ale poruszał się na pograniczu innych stylów, takich jak chamber jazz, etno jazz, folk jazz, world fusion, jazz fusion, a nawet new-age.
W klasycznym okresie grupa działa w latach 1970-1984 i nagrała w sumie kilkanaście płyt, w tym jedną, „Violin” (1978) z polskim skrzypkiem Zbigniewem Seifertem. Album „Out Of The Woods” (1978) jest uważany za jeden z bardziej udanych w ich dyskografii.
Recenzje uzupełniono kolorowymi reprodukcjami okładek wszystkich omawianych płyt. Niestety osoba, od której niegdyś nabyłem tę gazetę, wycięła ilustrację z okładką albumu „Live Killers” grupy Queen.
piątek, 2 listopada 2018
Queen – plakat i opis w magazynie “Razem” z 1981 r.
Obecnie nie ma chyba jako tako wykształconej osoby, która nie słyszałaby o brytyjskim zespole Queen i jego liderze, Freddie Mercurym, który zmarł na AIDS. Jednak 35 lat temu nie był to aż tak znany zespół. Przynajmniej nie był obecny w świadomości masowej. Znali go miłośnicy rocka, bo nie mogło być inaczej, ale ani on, ani jego muzyka, nie była masowo znana czy lubiana.
Trudno się temu zresztą dziwić, bo w pierwszym okresie swej działalności grupa Queen grała głównie glam rocka a nawet hard rocka, a style te automatycznie zamykały ją w kręgu miłośników tych dość hermetycznych stylów rocka. Jej pierwsze dwie płyty, „Queen” i „Queen II” z lat 1973-1974 nie były zbyt odkrywcze brzmieniowo, bo głównie naśladowały brzmienie Led Zeppelin. Obecnie druga z nich uważana jest za wielkie osiągnięcie, ale w epoce bardzo były one krytykowane przez anglosaskich recenzentów za wtórność.
Swe najlepsze albumy grupa nagrała pomiędzy 1974 a 1979 r. Klasyczne rockowe brzmienie Queen z lat 70. zrodziło się wraz z albumem „Sheer Heart Attack” („Stuprocentowy atak serca”) z 1974 r. Potem styl ten był rozwijany na kolejnych płytach: „A Night At The Opera” (1975), „A Day At The Races” (1976), „News Of The World” (1977) i „Jazz” (1978). Za najlepsze w tej grupie uważa się płyty: „Noc w operze” i „Wiadomości ze świata”. Ten pierwszy, najważniejszy i najlepszy etap kariery zespołu został podsumowany podwójnym albumem koncertowym „Queen Live Killers” wydanym w 1979 r. Obecnie uważa się ją za jeden z najlepszych albumów koncertowych w dziejach muzyki rockowej.
W lata 80. zespół wkroczył płyta „The Game” (1980) na której po raz pierwszy pojawiły się syntezatory i przebojowe plastikowe piosenki w rodzaju „Another One Bites the Dust”. Był to cios dla ucha dawnych rockowych fanów grupy, którzy odtąd odwrócili się od niej. Pomimo tego kariera Quenn nie tylko się nie załamała, ale wtedy dopiero nabrała rozpędu dzięki licznym przebojom, które przyciągnęły do niej nowe rzesze fanów. Nagrane w tej dekadzie albumy: „Hot Space” (1982), „The Works” (1984), “A Kind of Magic” (1986), “The Mirakle” (1989) były kiepskie, ale przyniosły grupie masową popularność.
Stało się to za sprawą intensywnej akcji marketingowej oraz licznych prezentacji radiowych i telewizyjnych ich przebojów. Szczególne znacznie miały tutaj dwa czynniki: lansowanie ich teledysków w telewizjach muzycznych, a także intensywna działalność koncertowa zespołu na całym świecie.
Od czasu wydania albumu „The Game”, do którego mam pewien sentyment, bo był moją pierwszą płyta nagraną na kasecie z radia w wersji stereo, nigdy odtąd już zespołu Queen nie słuchałem. Wraz z plastikowym brzmieniem przestał on mi się podobać więc przestałem go słychać, stąd wspomnianych płyt z lat 80. nie lubię i nie słucham do dzisiaj. Do zmiany zdania nie przekonuje mnie nawet wychwalany przez wszystkich ostatni album tego zespołu w pełnym skaldzie na żywo „Innuendo” z 1991 r.
Prezentowany kolorowy plakat grupy Queen ukazał się w tygodniku „Razem” w 1981 r. (lub na początku 1982 r.). Na stronie A przedstawia czterech muzyków zespołu w okresie z przełomu lat 70. i 80, kiedy jego członkowie zmienili swój wizerunek sceniczny, m.in. ścięli włosy. Umieszczenie perkusisty Rogera Taylora obok Freddiego Merkurego świadczy o tym, że musiało to być w okresie sukcesów singla „Another One Bites the Dust” wydanego w 1980 r., którego był on głównym kompozytorem. Na stronie B tego plakatu znalazły się opisy sylwetek muzyków tworzących Queen, a także charakterystyka wszystkich wydanych przez nich dotąd płyt wraz z podaniem wszystkich utworów (dyskografię doprowadzono do 1981 r.). Jak zwykle w tym czasie materiał ten został przygotowany przez Karola Majewskiego.
Ciekawostką jest to, że w 1980 r. Tonpress wydał na licencji EMI w 1980 r. album kompilacyjny pt.: „The Best Of Queen” z nagraniami tego zespołu. Znalazły się tam utwory tej grupy z lat 1974-1978:
Strona A
1) Brighton Rock, 2) Killer Queen, 3) Now I'm Here, 4) Somebody to Love, 5) Tie Your Mother Down
Strona B
1) I'm in Love with My Car, 2) ’39, 3) Bohemian Rhapsody, 4) Don't Stop Me Now, 5) We Are the Champions, 6) We Will Rock You
Kompilacja ta ukazała się wówczas w Polsce także na oryginalnie nagranej kasecie. Ja miałem w młodości obie wersje tej płyty: winylową i kasetową.
Pierwsza wydana na Zachodzie kompilacja nagrań zespołu Queen ukazała się w 1981 r. pt.: „Greatest Hits” i zawierała następujące nagrania:
Strona A
1) Bohemian Rhapsody, 2) Another One Bites The Dust, 3) Killer Queen, 4) Fat Bottomed Girls, 5) Bicycle Race, 6) You're My Best Friend, 7) Don't Stop Me Now, 8) Save Me
Strona B
1Crazy Little Thing Called Love, 2) Somebody To Love, 3) Now I'm Here, 4) Good Old Fashioned Lover Boy, 5) Play The Game, 6) Flash, 7) Seven Seas Of Rhye, 8) We Will Rock You, 9) We Are The Champions
Jak więc widać była to kompilacja dłuższa i obejmująca także nagrania z dwóch albumów wydanych w 1980 r.
Pełną dyskografię zespołu Queen nagrałem i usłyszałem po raz pierwszy pomiędzy 11 VII a 5 X 1983 r. w audycji "Katalog Nagrań" nadawanej w Programie III Polskiego Radia.
W załączniku obie strony plakatu. Niestety, na stronie drugiej jest pewne rozmycie, którego wcześniej nie zauważyłem, powstałe z powodu błędu skanera.
sobota, 27 października 2018
Muzykalia '79 - artykuł w czasopiśmie "Razem" z XII 1979 r.
Co to były „Muzykalia ‘79”?
„Muzykalia” to była rubryka w tygodniku „Razem” istniejąca w latach 70. XX w. poświęcona muzyce popularnej. Przygotowywało ją wielu autorów, jednym z nich był znany w tamtych czasach dziennikarz muzyczny Karol Majewski (dzisiaj głównie znany z produkcji wybornych nalewek). Wzorem świata zachodniego rubrykę „Muzykalia” poświęcano w końcu roku na tworzenie różnego rodzaju zestawień dotyczących muzyki popularnej.
W związku z tym, że w Polsce tego okresu nie było innych kolorowych gazet poświęconych muzyce, w rubryce tej przedstawiono nie tylko wykonawców rockowych, ale także innych przedstawicieli muzyki popularnej: uwielbianego w tym czasie disco, ale także raggae, punku, muzyki elektronicznej i jazzu – ten ostatni gatunek był szczególnie bliski Karolowi Majewskiemu.
Porównując przygotowane przez niego zestawienie, w dużej części uwzględniające różnego rodzaju ankiety i sugestie ze strony czytelników tygodnika „Razem”, możemy zauważyć pewną anachroniczność ówczesnych polskich gustów z tym co preferowane było w krajach Zachodu.
W muzyce rockowej widzimy tutaj dużą reprezentację progresywnego rocka, który w tym czasie uważany był przez media głównego nurtu na Zachodzie za muzykę niepożądaną z powodu jej pompatyczności i oderwania od realiów młodego pokolenia. Jednak media w PRL widziały w punk rocku i new wave wszystko, oprócz muzyki i nie traktowały jej w tym czasie poważnie. W artykułach i relacjach podkreślano, że wyrosły one z kryzysu świata kapitalistycznego i są bardziej ruchem socjologicznym niż muzyką godną uwagi.
Co opisywano w "Muzykalia '79"
Od tego zapatrywania nie odstawała także redakcja muzyczna „Razem”, stąd w „Muzykaliach ‘79” dość dużo miejsca poświęcono na opis albumów reprezentujących styl progresywnego rocka jakie ukazały się w 1979 r. Należały do niech: „Wet Dream” Richarda Wrighta, „Danger Money” (bez publikacji okładki), „Live. Night After Night” grupy UK oraz “I Can See Your House from Here” zespołu Camel.
Do tego nurtu przynależały także opisywane tutaj dwa albumy solowe członków zespołu Genesis: „Acourious Feeling” klawiszowa tej grupy Tony Banksa, chyba najbardziej udana płyta w jego solowej karierze, a także „Spectral Mornings” gitarzysty Steve’a Hacketta.
Inne płyty z tego nurtu których okładki reprodukowano ale bez opisu to m.in.: „Incantations” Mike’a Oldfielda, podwójny koncertowy album „Live Herald” Streve’a Hillage’a (przez długie lata nie mogłem zidentyfikować tej okładki), „Monolith” zespołu Kansas, „Angels Station” grupy Manfred Mann’s Earth Band i „Pieces of Eight” zespołu Styx.
Jako ciekawostkę warto podać, że w opisie znalazł się też podwójny koncertowy, faktycznie bardzo dobry, album grupy Kansas pt. „Two For The Show”, ale zabrakło reprodukcji okładki jego płyty.
Nie zabrakło też płyt klasyków hard rocka lat 70. reprezentowanych m.in. przez grupy: Led Zeppelin – „In Through the Out Door” i UFO – „Strangers in the Night”. Pierwsza z nich była zarazem ostatnią płytą Led Zeppelin, przeważnie dość źle ocenianą z powodu zmiękczenia brzmienia, a druga była zestawem nagrań koncertowych podsumowujących najbardziej twórczy okres w historii UFO i słusznie uważana jest za jedną z najlepszych płyt koncertowych w historii rocka w ogóle. Znalazła się tutaj także reprodukcja okładki nie najlepszej płyty „Mirrors” zapomnianej już obecnie grupy Blue Öyster Cult (a bardzo przeze mnie cenionej).
Klasykę rocka reprezentowały w tym zestawieniu m.in. albumy „Jazz” grupy Queen (co było nieco dziwne, bo płyta ukazała się w 1978 r.), „Slow Train Doming” Boba Dylana i „Recent Sons” Leonarda Cohena. W przypadku każdego z tych wykonawców były to płyty będące pewnym przełomem, albo go zaczynające było tak o Dylana i Cohena.
W wypadku zespołu Queen nastąpiło tutaj pożegnanie z jego bardziej hard rockowym stylem lat 70. Na następnej płycie, „The Game” z 1980 r., po raz pierwszy wprowadził on do brzmienia syntezatory zmieniając swą muzykę na bardziej plastikową i komercyjną, co umożliwiło mu stanie się w latach 80. gwiazdę muzyki pop-rockowej.
Do tej grupy należy zaliczyć także album Roda Stewarta „Blondes Have More Fun” z 1978 r., którego okładka także zasłużyła na reprodukcję, ale bez komentarza.
Nowe brzmienia reprezentowały następujący wykonawcy: Patti Smith – „Wave”, „The Raven” – The Stranglers, Dire Straits – „Communiqué”, The Knack – „Get The Knack” – ten ostatni nawet obecnie jest w Polsce dość słabo znany. W tekście znalazła się jeszcze wzmianka o albumie „Reggatta de Blanc” zespołu The Police, ale bez publikacji jego okładki. Biorąc pod uwagę mnogość i znaczenie wydanych wówczas na Zachodzie płyt z nowymi stylami muzyki, np. new wave, czy post-punk i innych staje się oczywiste, że ówcześni dziennikarze muzyczni w Polsce nie mieli zbyt wielkiego pojęcia wielkich zmianach jakie dokonały się muzyce rockowej w USA i Wielkiej Brytanii w końcu lat 70. Oczywiście głównym powodem tego była izolacja Polski i brak funduszy na zakup najnowszych płyt i wydawnictw na temat muzyki popularnej przez dziennikarzy muzycznych w kraju.
Klasyczną muzykę elektroniczną reprezentowały w tym zestawieniu: Isao Tomita – „The Bermuda Triangle” (płyta ta praktycznie do dzisiaj jest bardzo ciężko dostępna na CD – istnieje tylko japońskie wydanie, bardzo rzadkie i dość drogie), Tangerine Dream – „Force Majeure” (ostatnia w całości dobra płyta studyjna tej grupy), Jean Michell Jarre – „Equinoxe” (znowu – nie wiedzieć czemu umieszczono tutaj płytę z 1978 r.), Vangelis – „China” (niby wizja Chin, a faktycznie prorocza wizja świata zdominowanego przez Kraj Środka). Udostępniono tutaj aż dwie płyty Klausa Schulze – „Diuna” i „X” przy czym ta druga została wydana rok wcześniej więc nie powinna była się znaleźć w tym zestawieniu. Podwójny album „X” jest uważany przez znawców za najlepsza płytę studyjną w karierze tego niemieckiego muzyka, ale także jedną z najlepszych w historii całego elektronicznego rocka ze szkoły berlińskiej. Całkowicie zgadzam się z tą opinia, a muzyczne wizerunki wybranych przez Schulzego postaci historycznych robią piorunujące wrażenie, kto choć raz ich posłuchał.
Spośród innych wydawnictw wydanych w tymże roku opisano także następujące albumy: „Discovery” – Electric Light Orchestra (wzmianka bez entuzjazmu z powodu koneksji stylu tej płyty z muzyką disco), „Brekfast In America” – Supertramp, „The Long Run” – The Eagles. Ze swej strony dodam, że nagranie „Don’t Bring Me Now” grupy ELO z albumu „Discovery” także w Polsce było wówczas wielkim przebojem, a wszyscy moi koledzy, dysponujący nowoczesnymi w tamtym czasie przenośnymi magnetofonami, mieli je obowiązkowo w swym repertuarze, w celu podrywania panienek.
Spośród płyt przynależnych do stylu szeroko rozumianego pop (w tym skomercjalizowanego soul), a wówczas praktycznie do muzyki disco Autor wyróżnił następujące płyty: „Voluze-Vous” – ABBA, „I’m” – Earth Wind & Fire, „Off The Wall” – Michael Jackson, „Spiritus Heaven Flown” – Bee Gees, „Oceans Of Fantasy” – Boney M. (jedyna reprodukcja okładki z tego stylu). Bony M. było w Polsce tego czasu muzycznym bożyszczem, stąd nie przypadkowo zespół ten zaproszono na festiwal w Sopocie.
Spośród płyt jazzowych, najbliższych autorowi, wskazano tutaj na następujące płyty: klasyka big bankowego jazzu Gila Evansa – „At The rogal Festiwal Hall London 1978”, awangardowego saksofonisty Antony Braxtona – „Braxton”, skrzypka jazzowego Leroy Jenkinsa – „Space Minds, New Worlds, Survival of America” oraz saksofonisty Sam Riversa – „Waves”. Okładki wszystkich trzech płyt zostały tutaj zreprodukowane.
Ponadto zreprodukowano tutaj dodatkowo bez opisów okładki dwóch płyt zespołu Oregon - „Violin” i „Out Of The Woods”, album “Lenox Avenue Breakdown” saksofonisty Arthura Blytha, a także albumy jazzowe wydane wcześniej: “Columbia & Jazz Fusion” (1978 r.) Charlesa Minusa, „For Trio” (1978) Anthony Braxtona oraz okładkę albumu „Nonach: z 1976 r. amerykańskiego kompozytora jazzowego i saksofonisty Roscoe Mitchella na co dzień członka grupy Art Ensemble of Chicago, a także okładkę płyty „Point Of No Return” z 1977 r. amerykańskiego zespołu jazzowego World Saxophone Quartet. Na osobną wzmiankę zasługuje też reprodukcja okładki jazz-rockowego zespołu Passport i płyty „Garden Of Eden” znanego obecnie tylko największym fanatykom stylu fusion.
Listę wykonawców jazzowych zamykają reprodukcje następujących okładek: „Irakere” (1979 r.) kubańskiej grupy Irakere, a także podwójnego albumu „Childeren Of Sanches” (1978) bardzo popularnego wówczas na świecie trębacza Chucka Mangione.
Na uwagę zasłużyły też dwa albumy w stylu reggae: Bob Marley – „Survival”, Linton Kwesi Johnson – „Force Of Victory” (jednak bez reprodukcji okładek). Natomiast bez komentarza zreprodukowano za to okładkę podwójnego albumu koncertowego „Babylon By Bus” grupy Bob Marley & The Wailers wydanego w 1978 r.
Wśród płyt bluesowych wyróżniono: niezbyt udany „Take It Home” (1979) BB. Kinga, a także dwa koncertowe albumy: „Muddy "Mississippi" Waters – Live” (1979) Muddy Watersa oraz Johna Lee Hookera „The Cream” z 1978 r. Do grupy wykonawców bluesowych Autor zaliczył tutaj grający jazz-funk zespół The Crusaders i album „Street Life” (1979). Żadna z tych płyt nie miała reprodukowanej okładki, wówczas i obecnie są raczej rzadkie i trudno dostępne. W tamtym czasie, czyli pod koniec lat 70. trudność potęgował też fakt, że blues był w dekadzie lat 70. w odwrocie i wydawało się że umrze śmiercią naturalną – tak jak to często prorokowano niejednokrotnie muzyce rockowej.
Zakończenie
Trudno się dziwić Karolowi Majewskiemu i redakcji „Razem”, że wiele z omówionych tutaj płyt pozbawiono kolorowych reprodukcji okładek. W owych mrocznych czasach PRL każda z tych płyt kosztowała co najmniej połowę miesięcznej pensji przeciętnie zarabiającego Polaka i praktycznie była dla niego nieosiągalna finansowo. Płyty te były trudne do dostania także fizycznie, bo trzeba je było sprowadzić prywatnym importem z zagranicy, a to nie było łatwe. Okładki tych płyt, które w celach reprodukcji z pewnością z wielkim trudem zdobyto, tym większe uznanie dla autora i redakcji.
Aby jednak obraz opisu ówczesnego rynku muzycznego był bardziej pełny, zwłaszcza w zakresie muzyki rockowej, poniżej przytoczę kilka zestawień płyt uznanych za najlepsze w 1979 r. przez anglosaskich dziennikarzy. Jedne pochodzą z epoki, inne zestawiono współcześnie. Już na pierwszy rzut oka widać jak bardzo różnią się te zestawienia z tym co omawiano i reprodukowano w tygodniku „Razem”.
W zasadzie większość tego co jest dzisiaj powszechnie uznane za największe osiągnięcia rocka 1979 r. nie została uwzględniona w „Muzykaliach ‘79”. Musimy być jednak wyrozumiali dla naszego tygodnika, bo też mało Kto umie przewidzieć bieg muzyki i docenić znaczenie młodych wykonawców dla rozwoju muzyki popularnej, zanim sami staną się jej legendami.
Według dziennikarzy brytyjskiego pisma “New Musical Express” najlepszymi płytami roku 1979 (Albums Of The Year And End Of Year Critic Lists) były (pierwsze 10 płyt):
1. Fear Of Music - Talking Heads
2. Metal Box - Public Image Ltd.
3. Unknown Pleasures - Joy Division
4. Setting Sons - The Jam
5. Entertainment - Gang Of Four
6. Armed Forces - Elvis Costello
7. Do It Yourself - Ian Dury
8. London Calling - The Clash
9. Squeezing Out The Sparks - Graham Parker
10. The Specials - The Specials
Albumami nr 1 danego miesiąca na liście amerykańskiego pisma branżowego “Billboard” w 1979 r. było 10 następujących albumów (w kolejności miesięcy i ukazania się płyt):
1. Barbara Streisand - Barbra Streisand's Greatest Hits Vol. 2
2. Billy Joel - 52nd Street
3. Blues Brothers - Briefcase Full of Blues
4. Rod Stewart - Blondes Have More Fun
5. Bee Gees - Spirits Having Flown
6. Doobie Brothers - Minute by Minute
7. Donna Summer – Bad Girls
8. Supertramp - Breakfast in America
9. Donna Summer - Bad Girls
10. The Knack - Get the Knack
Według użytkowników portalu rateyourmusic.com 10 najlepszymi płytami roku 1979 były (wybrano głównie muzykę pop i rock):
1. Joy Division - Unknown Pleasures
2. The Clash - London Calling
3. Pink Floyd - The Wall
4. Neil Young & Crazy Horse - Rust Never Sleeps
5. Talking Heads - Fear of Music
6. Gang of Four - Entertainment!
7. Neil Young & Crazy Horse - Live Rust
8. Judas Priest - Unleashed in the East: Live in Japan
9. Unleashed in the East: Live in Japan
10. The Ramones - It's Alive


