Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Młodych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Młodych. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 sierpnia 2021

Beatlesi (The Beatles) – artykuł o zespole w gazecie „Świat Młodych” z ok. 1979 r.

 

To typowy popularny artykuł z prasy nie muzycznej, stąd trudno szukać w nim przenikliwych analiz twórczości czy nowych informacji. Przygotowała go redakcja gazety harcerskiej „Świat Młodych” wydawanej w okresie PRL. Oczywiście była to gazeta ściśle nadzorowana przez ówczesne władze komunistyczne. Ale z perspektywy dzieci i młodzieży nie było to tak oczywiste.

Artykuł ten przygotowano w ramach serii „Gwiazdozbiór” prezentującej wybitnych – zdaniem ówczesnej Redakcji tego czasopisma – wykonawców muzycznych. Przeważnie byli to wykonawcy z krajów socjalistycznych, ale znalazło się tutaj miejsce także dla zespołu The Beatles.

Kolorowe reprodukcje zdjęć członków The Beatles były w tamtym czasie wielką atrakcją na wygłodzonym polskim rynku prasy muzycznej okresu PRL.


sobota, 5 stycznia 2019

Kraftwerk – artykuł ze „Świata Młodych” z 1981 r.

Artykuł przygotowany przez Wojciecha Soporka dla harcerskiej gazety „Świat Młodych” z okazji koncertów zespołu Kraftwerk w Polsce. Koncerty te miały miejsce pomiędzy 18 a 26 sierpnia 1981 r. Nie jest to tekst zbyt pochlebny dla tej grupy i najpewniej sam autor chętnie by go zmienił zwłaszcza, że obecnie zachodnioniemiecka grupa Kraftwerk uważana jest za jedną z bardziej nowatorskich w dziejach współczesnej muzyki popularnej.

Ale prawda jest taka, że w tamtym czasie, czyli w 1981 r. zespół Kraftwerk był w powszechnej świadomości w Polsce praktycznie nieznany. Nie licząc sporadycznych prezentacji w Trójce pod koniec lat 70. jego płyty w zasadzie nie były grane w Polskim Radiu, a co za tym idzie mało kto znał tę grupę. Oczywiście jego płyt nie można też było okupić w oficjalnym handlu, a na bazarach – po przeliczeniu waluty - kosztowały majątek.

Gdy nagle jego najnowszy wówczas album z 1981 r. zaczęto dość często nadawać w różnych audycjach Polskiego Radia to nie było to przypadkowe i było elementem działań promocyjnych w związku z zaproszeniem go na koncerty do Polski. Przykładowo jego najnowszy album „Computerwelt” nadano np. w audycji „Studio Nagrań” w dniu 20 VIII 1981 r. Pamiętam, że w tamtym czasie bardzo często prezentowano go w całości lub we fragmentach także w innych audycjach Programu Trzeciego i Czwartego Polskiego Radia. Ten ostatni miał wówczas charakter programu muzycznego (przejętego później przez Program Drugi i emitowano go w systemie stereo przez co był szczególnie atrakcyjny.

W Polskim Radio na przemian prezentowano dwie wersje tej płyty czyli oryginalną niemiecką pt. „Computerwelt” z tekstami w j. niemieckim oraz anglojęzyczną pt. „Computer World”. Przy ich prezentacji ówcześni radiowi redaktorzy muzyczni i spikerzy dyżurni prowadzący program raczej nie wykazywali szczególnego entuzjazmu. Najczęściej grano celowo prosty w formie utwór „Taschenrechner” („Kalkulator kieszonkowy”). Pamiętam że jeden z prowadzących powiedział nawet, że w radiu ta muzyka brzmi nijako i bezbarwnie i może zyskuje na znaczeniu na koncertach, gdy w jej takt migają światełka i są wyświetlane jakieś filmy itp. (terminu multimedia na pewno jeszcze nie znano, a na pewno w Polsce tego czasu).

Gdy weźmiemy pod uwagę te okoliczności, to i dość krytyczny artykuł Wojciecha Soporka o koncertach Kraftwerk w Polsce stanie się bardziej zrozumiały. Napisał on tylko to co wielu innych myślało i mówiło o tym zespole i jego muzyce w PRL Anno Domini 1981.

Na koniec jeszcze jedno. Jak wielu innych, też się dziwiłem, czemu do Polski na koncerty zaproszono akurat jakiś dziwaczny zespół z RFN zamiast znanego zespołu rockowego z Wielkiej Brytanii czy USA. Oczywiście nie znałem szerszego kontekstu jego twórczości a o jego płytach nie miałem pojęcia. Nie wiedziałem nawet co oznacza jego nazwa. Uświadomił mi to dopiero mój kolega Eugeniusz K., którego rodzice się rozwodzili i który zamierzał po skończeniu szkoły, do jakiej wspólnie chodziliśmy, wyjechać na stałe do wrednych kapitalistycznych Niemiec. Z tego powodu uczęszczał on na intensywny kurs j. niemieckiego.

Tymi niedobrymi Niemcami było oczywiście opluwane na każdym kroku przez propagandę komunistyczną w PRL zachodnie Niemcy, czyli RFN z których pochodził też zespół Kraftwerk. To właśnie Geniek powiedział mi, że „kraftwerk” po niemiecku znaczy „elektrownia” – byłem w szoku, że to taka banalna nazwa, ale pasowała do jego muzyki.

Dzisiaj należę do zagorzałych miłośników grupy Kraftwerk, ale początki znajomości z tym zespołem były dla mnie trudne i jak widać, sięgają 1981 r.

niedziela, 25 listopada 2018

John Lennon – „… i niech tak już zostanie” artykuł ze „Świata Młodych” 1980/1981?

Wkrótce minie 38 lat od dnia, w którym został zamordowany John Lennon. To oczywiście lider zespołu The Beatles, kompozytor, wokalista, gitarzysta, a także performer, biznesmen, polityk oraz  jedna z ikon pop kultury XX w. Lennon został ciężko ranny w dniu 8 XII 1980 r. ok. godz. 22.50 po strzałach z pistoletu w bramie kamienicy Dakota w Nowym Jorku, gdzie mieszkał. Po przewiezieniu do szpitala zmarł. Budynek kamienicy Dakota pochodzi z lat 80. XIX w. i do chwili obecnej znajduje się w centrum Nowego Jorku. W jego wnętrzach toczyła się m.in. akcja filmu Romana Polańskiego „Dziecko Rosemary”.

Jego zabójcą był Mark David Chapmann (ur. 10 V 1955 r.), syn zawodowego wojskowego z Teksasu. Był on ogarnięty obsesją na punkcie Lennona, stąd poślubił Japonkę, aby żyć tak jak jego idol. Gdy jednak dowiedział się, o powrocie Lennona do czynnej działalności artystycznej, a także uzmysłowił sobie jak bogatym był człowiekiem, nagle poczuł do niego ogromną nienawiść. Głosy w głowie skłoniły go do podjęcia planu zabicia swego dotychczasowego idola. Jednak zanim Chapmann to zrobił, to ok. godz. 16.00 po południu w bramie Dakoty uzyskał od niego autograf na jego najnowszej wówczas płycie - „Double Fantasy”.

Ideowym wzorem dla Marka Chapmana był Holden Caulfield, fikcyjna postać literacka, będąca głównym bohaterem powieści „Buszujący w zbożu” amerykańskiego pisarza Jerome Davida Salingera (zm. 2010 r.). Był to nastoletni buntownik szwendający się bez celu po Nowym Jorku. O zabójstwie Lennona opowiada m.in. amerykański film "Chapter 27" (Rozdział 27) w reż. Jarretta Schaeffera z 2007 r.

W połowie lat 70. XX w. Lennon wycofał się z czynnego życia artystycznego. Po ponownym zejściu się z Yoko Ono nagrał z nią album „Double Fantasy” wydany w Stanach Zjednoczonych 17 X 1980 r. Promował go singiel „(Just Like) Starting Over”. Na albumie tym znalazły się utwory skomponowane przez Lennona (bardziej melodyjne i piosenkowe) i bardziej awangardowe (skomponowane przez Yoko). Wydała go mała i nieznana wówczas wytwórnia Geffen, która dzięki zawartemu z Lennonem na krótko przed jego śmiercią kontraktowi, bardzo się  wzbogaciła.

Załączony wycinek ze „Świata Młodych” z 1980 r. (może to być też początek 1981 r.) bezpośrednio nawiązuje do morderstwa Jona Lennona i przypomina jego dorobek artystyczny. Widać, że ówczesna polska prasa nie miała dostępu do najnowszych materiałów dotyczących Lennona, w tym do ilustracji. Nie ma tutaj bowiem ani jednego zdjęcia pokazującego wygląd Lennona w 1980 r., a przecież zachodnie media miały na fotografiach liczne wizerunki dojrzałego Lennona, a nawet moment, jak Chapmann podpisuje mu egzemplarz płyty „Double Fantasy” w dniu zabójstwa.

środa, 31 października 2018

John McLaughlin – notatka ze „Świata Młodych” z 1977 r.


Najstarszy wycinek z gazet nie muzycznych jaki posiadam pochodzi ze „Świata Młodych” z 1977 r. Opisuje sylwetkę Johna McLaughlina, znanego muzyka jazzowego i jazz-rockowego. Dzisiaj znacznie lepszy opis jego osoby znaleźć można w wielu encyklopediach muzycznych, a także w Wikipedii. W zasadzie nie ma szanującej się wydawnictwa, w którym nie było by opisu dorobku artystycznego tego muzyka.

Jednak w 1977 r. w Polsce nie było to takie oczywiste. Można nawet z całą pewnością powiedzieć, że mało kto znał Johna McLauglina i jego płyty. W jedynym wydawanym wówczas w Polsce fachowym piśmie muzycznym, „Jazz. Magazyn Muzyczny”, były wzmianki o nim, ale popularnej prasie nie był on prezentowany. Z jednej strony wynikało to z izolacji Polski i nieznajomości jego twórczości, a z drugiej z tego, że grał on zawsze dość trudną muzykę prawie wyłącznie o charakterze instrumentalnym.

Jego zaproszenie do kraju w 1977 r. było jednym z przejawów otwierania się ówczesnej Polski na kulturę zachodnią. Zaproszenie do niego wyszło z polskiego środowiska jazzowego, co dobrze świadczy o jego poziomie. Z kolei władze komunistyczne przystały na to, bo koszt jego zaproszenia do Polski na koncerty był stosunkowo niski, z powodu ograniczonego audytorium na taką muzykę, a tym samym honoraria, także na zachodzie. Ponadto instrumentalna muzyka jaką McLauglin grał była bardziej bezpieczna niż trudne do kontrolowania treści słowne typowych zespołów rockowych.

We wczesnej młodości głównym powodem kupowania przez mnie gazety „Świat Młodych” były komiksy na końcu tejże gazety i różne ciekawostki ze świata. W sumie nawet nie wiem, czemu zostawiłem akurat ten numer „ŚM” i przechowałem go do 1980 r. Dopiero wówczas wyciąłem z niego ten krótki opis życia i twórczości Johna McLauglina. Wcześniej nie interesowałem się muzyką i nie miałem zielonego pojęcia co to za jeden ten McLauglin?

Dopiero w 1981 r., przy okazji wydania albumu „Friday Night in San Francisco” nagranego przez niego na koncercie wspólnie z dwoma innymi wybitnymi gitarzystami: Paco de Lucia i Al Di Meola mogłem po raz pierwszy zapoznać się z jego muzyką. Potem dowiedziałem się, że w przeciwieństwie do tego akustycznego koncertu, grał głównie jazz rock i był współtwórcą tego stylu. Styl ten ujawnił się on już na jego debiutanckiej płycie pt. „Extrapolation” wydanej w 1969 r. (wciąż trudno dostępnej i mało znanej). Potem swoje umiejętności McLauglin rozwinął w zespołach Tony Williama i Milesa Davisa – musiał być prawdziwym geniuszem, że został do nich przyjęty, a zwłaszcza do tego ostatniego.

W pełni jego nieprzeciętne umiejętności jako gitarzysty i zdolności kompozytorskie rozwinęły się jednak w dwóch zespołach: Mahavisnu Orchestra i Shakti. To właśnie z tym ostatnim był na koncertach w Polsce w 1977 r. To taki polski Osjan, tylko lepszy, i bardziej radykalny brzmieniowo.

Dzisiaj taka notatka prasowa jak ta, nie robi już żadnego wrażenia. Ale dla każdego kto żył w tamtych czasach będzie miłą pamiątką i wspomnieniem młodości. Przypomni także realia życia i prasy w PRL.

Niestety wycinając ten fragment gazety nie uwzględniłem autora artykułu, stąd obecnie nie jestem w stanie powiedzieć, kto go napisał.
Z kolei przebarwienia tego wycinka wynikają z przebitek kleju  jakim go jakieś 20 lat temu przymocowałem do czystej kartki papieru.

niedziela, 21 października 2018

O czym będzie ten blog?



Ten blog będzie prezentował wycinki dotyczące muzyki popularnej w prasie nie muzycznej wydawanej w okresie PRL. W większości wypadków będą to wycinki prasowe, ale także notki encyklopedyczne i plakaty drukowane w magazynie młodzieżowym "Razem" wydawanym pod patronatem ZSMP. Ale będą to także wycinki i plakaty z innych gazet, np. "Na Przełaj", Świata Młodych" i innych najczęściej lokalnych gazet.

Podobnie jak obecnie, także wówczas, większość ludzi po przeczytaniu wyrzucała przeczytane egzemplarze tej prasy do śmieci. Ja wycinałem z niej materiały o muzyce, a także gromadziłem wdrukowane w niej plakaty - choć nie wszystkie, bo nie zawsze udawało mi się kupić każdy egzemplarz tych gazet.

Celem tego bloga jest opublikowanie wszystkich zebranych przez mnie materiałów (wycinków, plakatów, recenzji, itp) a zarazem uchronienie zawartej w nich wiedzy i przeżyć przed zapomnieniem.