Co to były „Muzykalia ‘79”?
„Muzykalia”
to była rubryka w tygodniku „Razem” istniejąca w latach 70. XX w.
poświęcona muzyce popularnej. Przygotowywało ją wielu autorów, jednym z
nich był znany w tamtych czasach dziennikarz muzyczny Karol Majewski
(dzisiaj głównie znany z produkcji wybornych nalewek). Wzorem świata
zachodniego rubrykę „Muzykalia” poświęcano w końcu roku na tworzenie
różnego rodzaju zestawień dotyczących muzyki popularnej.
W
związku z tym, że w Polsce tego okresu nie było innych kolorowych gazet
poświęconych muzyce, w rubryce tej przedstawiono nie tylko wykonawców
rockowych, ale także innych przedstawicieli muzyki popularnej:
uwielbianego w tym czasie disco, ale także raggae, punku, muzyki
elektronicznej i jazzu – ten ostatni gatunek był szczególnie bliski
Karolowi Majewskiemu.
Porównując przygotowane przez niego
zestawienie, w dużej części uwzględniające różnego rodzaju ankiety i
sugestie ze strony czytelników tygodnika „Razem”, możemy zauważyć pewną
anachroniczność ówczesnych polskich gustów z tym co preferowane było w
krajach Zachodu.
W muzyce rockowej widzimy tutaj dużą
reprezentację progresywnego rocka, który w tym czasie uważany był przez
media głównego nurtu na Zachodzie za muzykę niepożądaną z powodu jej
pompatyczności i oderwania od realiów młodego pokolenia. Jednak media w
PRL widziały w punk rocku i new wave wszystko, oprócz muzyki i nie
traktowały jej w tym czasie poważnie. W artykułach i relacjach
podkreślano, że wyrosły one z kryzysu świata kapitalistycznego i są
bardziej ruchem socjologicznym niż muzyką godną uwagi.
Co opisywano w "Muzykalia '79"
Od
tego zapatrywania nie odstawała także redakcja muzyczna „Razem”, stąd w
„Muzykaliach ‘79” dość dużo miejsca poświęcono na opis albumów
reprezentujących styl progresywnego rocka jakie ukazały się w 1979 r.
Należały do niech: „Wet Dream” Richarda Wrighta, „Danger Money” (bez
publikacji okładki), „Live. Night After Night” grupy UK oraz “I Can See
Your House from Here” zespołu Camel.
Do tego nurtu przynależały
także opisywane tutaj dwa albumy solowe członków zespołu Genesis:
„Acourious Feeling” klawiszowa tej grupy Tony Banksa, chyba najbardziej
udana płyta w jego solowej karierze, a także „Spectral Mornings”
gitarzysty Steve’a Hacketta.
Inne płyty z tego nurtu których okładki reprodukowano ale bez opisu to
m.in.:
„Incantations” Mike’a Oldfielda, podwójny koncertowy album „Live
Herald” Streve’a Hillage’a (przez długie lata nie mogłem zidentyfikować
tej okładki), „Monolith” zespołu Kansas, „Angels Station” grupy Manfred
Mann’s Earth Band i „Pieces of Eight” zespołu Styx.
Jako
ciekawostkę warto podać, że w opisie znalazł się też podwójny
koncertowy, faktycznie bardzo dobry, album grupy Kansas pt. „Two For The
Show”, ale zabrakło reprodukcji okładki jego płyty.
Nie zabrakło też płyt klasyków hard rocka lat 70. reprezentowanych
m.in.
przez grupy: Led Zeppelin – „In Through the Out Door” i UFO –
„Strangers in the Night”. Pierwsza z nich była zarazem ostatnią płytą
Led Zeppelin, przeważnie dość źle ocenianą z powodu zmiękczenia
brzmienia, a druga była zestawem nagrań koncertowych podsumowujących
najbardziej twórczy okres w historii UFO i słusznie uważana jest za
jedną z najlepszych płyt koncertowych w historii rocka w ogóle. Znalazła
się tutaj także reprodukcja okładki nie najlepszej płyty „Mirrors”
zapomnianej już obecnie grupy Blue Öyster Cult (a bardzo przeze mnie
cenionej).
Klasykę rocka reprezentowały w tym zestawieniu
m.in.
albumy „Jazz” grupy Queen (co było nieco dziwne, bo płyta ukazała się w
1978 r.), „Slow Train Doming” Boba Dylana i „Recent Sons” Leonarda
Cohena. W przypadku każdego z tych wykonawców były to płyty będące
pewnym przełomem, albo go zaczynające było tak o Dylana i Cohena.
W
wypadku zespołu Queen nastąpiło tutaj pożegnanie z jego bardziej hard
rockowym stylem lat 70. Na następnej płycie, „The Game” z 1980 r., po
raz pierwszy wprowadził on do brzmienia syntezatory zmieniając swą
muzykę na bardziej plastikową i komercyjną, co umożliwiło mu stanie się w
latach 80. gwiazdę muzyki pop-rockowej.
Do tej grupy należy zaliczyć
także album Roda Stewarta „Blondes Have More Fun” z 1978 r., którego
okładka także zasłużyła na reprodukcję, ale bez komentarza.
Nowe
brzmienia reprezentowały następujący wykonawcy: Patti Smith – „Wave”,
„The Raven” – The Stranglers, Dire Straits – „Communiqué”, The Knack –
„Get The Knack” – ten ostatni nawet obecnie jest w Polsce dość słabo
znany. W tekście znalazła się jeszcze wzmianka o albumie „Reggatta de
Blanc” zespołu The Police, ale bez publikacji jego okładki. Biorąc pod
uwagę mnogość i znaczenie wydanych wówczas na Zachodzie płyt z nowymi
stylami muzyki, np. new wave, czy post-punk i innych staje się
oczywiste, że ówcześni dziennikarze muzyczni w Polsce nie mieli zbyt
wielkiego pojęcia wielkich zmianach jakie dokonały się muzyce rockowej w
USA i Wielkiej Brytanii w końcu lat 70. Oczywiście głównym powodem tego
była izolacja Polski i brak funduszy na zakup najnowszych płyt i
wydawnictw na temat muzyki popularnej przez dziennikarzy muzycznych w
kraju.
Klasyczną muzykę elektroniczną reprezentowały w tym
zestawieniu: Isao Tomita – „The Bermuda Triangle” (płyta ta praktycznie
do dzisiaj jest bardzo ciężko dostępna na CD – istnieje tylko japońskie
wydanie, bardzo rzadkie i dość drogie), Tangerine Dream – „Force
Majeure” (ostatnia w całości dobra płyta studyjna tej grupy), Jean
Michell Jarre – „Equinoxe” (znowu – nie wiedzieć czemu umieszczono tutaj
płytę z 1978 r.), Vangelis – „China” (niby wizja Chin, a faktycznie
prorocza wizja świata zdominowanego przez Kraj Środka). Udostępniono
tutaj aż dwie płyty Klausa Schulze – „Diuna” i „X” przy czym ta druga
została wydana rok wcześniej więc nie powinna była się znaleźć w tym
zestawieniu. Podwójny album „X” jest uważany przez znawców za najlepsza
płytę studyjną w karierze tego niemieckiego muzyka, ale także jedną z
najlepszych w historii całego elektronicznego rocka ze szkoły
berlińskiej. Całkowicie zgadzam się z tą opinia, a muzyczne wizerunki
wybranych przez Schulzego postaci historycznych robią piorunujące
wrażenie, kto choć raz ich posłuchał.
Spośród innych wydawnictw
wydanych w tymże roku opisano także następujące albumy: „Discovery” –
Electric Light Orchestra (wzmianka bez entuzjazmu z powodu koneksji
stylu tej płyty z muzyką disco), „Brekfast In America” – Supertramp,
„The Long Run” – The Eagles. Ze swej strony dodam, że nagranie „Don’t
Bring Me Now” grupy ELO z albumu „Discovery” także w Polsce było wówczas
wielkim przebojem, a wszyscy moi koledzy, dysponujący nowoczesnymi w
tamtym czasie przenośnymi magnetofonami, mieli je obowiązkowo w swym
repertuarze, w celu podrywania panienek.
Spośród płyt
przynależnych do stylu szeroko rozumianego pop (w tym
skomercjalizowanego soul), a wówczas praktycznie do muzyki disco Autor
wyróżnił następujące płyty: „Voluze-Vous” – ABBA, „I’m” – Earth Wind
& Fire, „Off The Wall” – Michael Jackson, „Spiritus Heaven Flown” –
Bee Gees, „Oceans Of Fantasy” – Boney M. (jedyna reprodukcja okładki z
tego stylu). Bony M. było w Polsce tego czasu muzycznym bożyszczem, stąd
nie przypadkowo zespół ten zaproszono na festiwal w Sopocie.
Spośród
płyt jazzowych, najbliższych autorowi, wskazano tutaj na następujące
płyty: klasyka big bankowego jazzu Gila Evansa – „At The rogal Festiwal
Hall London 1978”, awangardowego saksofonisty Antony Braxtona –
„Braxton”, skrzypka jazzowego Leroy Jenkinsa – „Space Minds, New Worlds,
Survival of America” oraz saksofonisty Sam Riversa – „Waves”. Okładki
wszystkich trzech płyt zostały tutaj zreprodukowane.
Ponadto
zreprodukowano tutaj dodatkowo bez opisów okładki dwóch płyt zespołu
Oregon - „Violin” i „Out Of The Woods”, album “Lenox Avenue Breakdown”
saksofonisty Arthura Blytha, a także albumy jazzowe wydane wcześniej:
“Columbia & Jazz Fusion” (1978 r.) Charlesa Minusa, „For Trio”
(1978) Anthony Braxtona oraz okładkę albumu „Nonach: z 1976 r.
amerykańskiego kompozytora jazzowego i saksofonisty Roscoe Mitchella na
co dzień członka grupy Art Ensemble of Chicago, a także okładkę płyty
„Point Of No Return” z 1977 r. amerykańskiego zespołu jazzowego World
Saxophone Quartet. Na osobną wzmiankę zasługuje też reprodukcja okładki
jazz-rockowego zespołu Passport i płyty „Garden Of Eden” znanego obecnie
tylko największym fanatykom stylu fusion.
Listę wykonawców
jazzowych zamykają reprodukcje następujących okładek: „Irakere” (1979
r.) kubańskiej grupy Irakere, a także podwójnego albumu „Childeren Of
Sanches” (1978) bardzo popularnego wówczas na świecie trębacza Chucka
Mangione.
Na uwagę zasłużyły też dwa albumy w stylu reggae: Bob
Marley – „Survival”, Linton Kwesi Johnson – „Force Of Victory” (jednak
bez reprodukcji okładek). Natomiast bez komentarza zreprodukowano za to
okładkę podwójnego albumu koncertowego „Babylon By Bus” grupy Bob Marley
& The Wailers wydanego w 1978 r.
Wśród płyt bluesowych
wyróżniono: niezbyt udany „Take It Home” (1979) BB. Kinga, a także dwa
koncertowe albumy: „Muddy "Mississippi" Waters – Live” (1979) Muddy
Watersa oraz Johna Lee Hookera „The Cream” z 1978 r. Do grupy wykonawców
bluesowych Autor zaliczył tutaj grający jazz-funk zespół The Crusaders i
album „Street Life” (1979). Żadna z tych płyt nie miała reprodukowanej
okładki, wówczas i obecnie są raczej rzadkie i trudno dostępne. W tamtym
czasie, czyli pod koniec lat 70. trudność potęgował też fakt, że blues
był w dekadzie lat 70. w odwrocie i wydawało się że umrze śmiercią
naturalną – tak jak to często prorokowano niejednokrotnie muzyce
rockowej.
Zakończenie
Trudno się dziwić Karolowi
Majewskiemu i redakcji „Razem”, że wiele z omówionych tutaj płyt
pozbawiono kolorowych reprodukcji okładek. W owych mrocznych czasach PRL
każda z tych płyt kosztowała co najmniej połowę miesięcznej pensji
przeciętnie zarabiającego Polaka i praktycznie była dla niego
nieosiągalna finansowo. Płyty te były trudne do dostania także
fizycznie, bo trzeba je było sprowadzić prywatnym importem z zagranicy, a
to nie było łatwe. Okładki tych płyt, które w celach reprodukcji z
pewnością z wielkim trudem zdobyto, tym większe uznanie dla autora i
redakcji.
Aby jednak obraz opisu ówczesnego rynku muzycznego był
bardziej pełny, zwłaszcza w zakresie muzyki rockowej, poniżej przytoczę
kilka zestawień płyt uznanych za najlepsze w 1979 r. przez anglosaskich
dziennikarzy. Jedne pochodzą z epoki, inne zestawiono współcześnie. Już
na pierwszy rzut oka widać jak bardzo różnią się te zestawienia z tym
co omawiano i reprodukowano w tygodniku „Razem”.
W zasadzie
większość tego co jest dzisiaj powszechnie uznane za największe
osiągnięcia rocka 1979 r. nie została uwzględniona w „Muzykaliach ‘79”.
Musimy być jednak wyrozumiali dla naszego tygodnika, bo też mało Kto
umie przewidzieć bieg muzyki i docenić znaczenie młodych wykonawców dla
rozwoju muzyki popularnej, zanim sami staną się jej legendami.
Według
dziennikarzy brytyjskiego pisma “New Musical Express” najlepszymi
płytami roku 1979 (Albums Of The Year And End Of Year Critic Lists)
były (pierwsze 10 płyt):
1. Fear Of Music - Talking Heads
2. Metal Box - Public Image Ltd.
3. Unknown Pleasures - Joy Division
4. Setting Sons - The Jam
5. Entertainment - Gang Of Four
6. Armed Forces - Elvis Costello
7. Do It Yourself - Ian Dury
8. London Calling - The Clash
9. Squeezing Out The Sparks - Graham Parker
10. The Specials - The Specials
Albumami
nr 1 danego miesiąca na liście amerykańskiego pisma branżowego
“Billboard” w 1979 r. było 10 następujących albumów (w kolejności miesięcy i ukazania się płyt):
1. Barbara Streisand - Barbra Streisand's Greatest Hits Vol. 2
2. Billy Joel - 52nd Street
3. Blues Brothers - Briefcase Full of Blues
4. Rod Stewart - Blondes Have More Fun
5. Bee Gees - Spirits Having Flown
6. Doobie Brothers - Minute by Minute
7. Donna Summer – Bad Girls
8. Supertramp - Breakfast in America
9. Donna Summer - Bad Girls
10. The Knack - Get the Knack
Według użytkowników portalu
rateyourmusic.com 10 najlepszymi płytami roku 1979 były (wybrano głównie muzykę pop i rock):
1. Joy Division - Unknown Pleasures
2. The Clash - London Calling
3. Pink Floyd - The Wall
4. Neil Young & Crazy Horse - Rust Never Sleeps
5. Talking Heads - Fear of Music
6. Gang of Four - Entertainment!
7. Neil Young & Crazy Horse - Live Rust
8. Judas Priest - Unleashed in the East: Live in Japan
9. Unleashed in the East: Live in Japan
10. The Ramones - It's Alive